SZWECJA, WPROWADZENIE

Już tylko tydzień pozostał do rozpoczęcia 2 etapu projektu „Korona z Marzeń”. W poniedziałek rano wylecę z Warszawy do Sztokholmu. W Szwecji podejmę próbę wejścia na liczący 2104 m Kebnekaise oraz w sobotę 1 czerwca pobiegnę w Asics Sztokholm Maraton.

Początki planowania tego wyjazdu dawały nadzieję, że cały wyjazd będzie łatwo zrealizować. Po przylocie na lotnisko Skavista i transferze do Sztokholmu, wieczorem wyjadę nocnym pociągiem do Kiruny. Po 15 godzinnej podróży z Kiruny muszę dostać się do oddalonej o 70 km malutkiej miejscowości Nikkaulokty, skąd dopiero można wyruszyć na szlak do podnóża najwyższej góry Szwecji.
Niestety w tym miejscu pojawiły się trudności, mianowicie okazało się, że w okresie od 1 maja do 13 czerwca schronisko pod Kebnekaise jest nieczynne w związku z przerwą pomiędzy okresem zimowym i letnim. Dodatkowo w tym samy okresie zawieszony jest transport publiczny. Dlatego wciąż nie wiem jeszcze jak dostanę się do miejsca skąd będę mógł wyruszyć na szlak.
Pozostają mi w sumie 3 możliwości do wyboru, żadna niestety nie jest idealna i rodzi wiele problemów. Mogę spróbować złapać autostop ale droga prowadząca do Nikkaulokty jest w tym okresie bardzo rzadko używana i jeżeli nawet udałoby mi się dostać w jedną stronę to problem mógłby wyniknąć przy powrocie. Muszę być w Kirunie w czwartek przed 18.00 aby zdążyć na pociąg powrotny. Dodam, że bilety na pociągi mam już wykupione w najtańszej wersji, która uniemożliwia ich zwrot lub zmianę terminu.
Kolejna dwie możliwości wiążą się natomiast ze sporymi kosztami. Drogi jest dojazd i powrót przy skorzystaniu z taksówki oraz przy wypożyczeniu samochodu. Ale na tą chwilę jest to wariant najbardziej prawdopodobny.

Stale obserwuję prognozy pogody dla rejonu Kiruny oraz na szczycie Kenekaise i przynajmniej na dzisiaj plan jest taki, że spróbuję zrobić wejście na szczyt w tempie ekspresowym. Mianowicie w Kirunie wynajmę samochód na 24 godziny i w tym czasie pojadę do Nikkaulokty, zostawię samochód na parkingu i ruszę pieszo na szlak. Czeka na mnie spore wyzwanie. Najpierw muszę pokonać 19 km do schroniska STF Kebnekaise Fjallstation, następnie tzw drogą wschodnią przez lodowiec ruszę na szczyt. Do pokonania będzie około 8 km i 1400 m podejścia. Po zdobyciu szczytu postaram się wejść również na drugi wierzchołek i rozpocznę zejście na dół do schroniska, a następnie powrót do samochodu, tak aby w 24 godziny wrócić do Kiruny.

Plan bardzo ambitny, muszę przejechać 140 km samochodem i przejść z plecakiem ponad 50 km z 2000 m przewyższenia. Może mi w tym pomóc to, że będę już za kołem podbiegunowym i będzie trwał tam dzień polarny. Słońce zajdzie około północy, a wzejdzie już po godzinie pierwszej. Będzie to ułatwienie do poruszania się, natomiast może być problemem do aklimatyzacji. Zobaczymy, pierwszy raz w życiu będę tak daleko na północy i będę miał do czynienia ze zjawiskiem dnia polarnego.

Po mam nadzieję udanej akcji górskiej, do czwartku będę miał czas na odpoczynek i może jakieś zwiedzanie w Kirunie. Do Sztokholmu wrócę w piątek rano, cały dzień będę chciał poświęcić na zwiedzanie miasta, odebranie pakietu startowego i przygotowanie się do biegu.
W sobotę o 12.00 ruszę na trasę biegu maratońskiego z nadzieją, że uda się go pokonać bez kłopotów zdrowotnych. Plan na ten bieg to czas około 4 godzin.
Liczę, że wszystkie plany na ten wyjazd uda się zrealizować i w niedzielę zmęczony ale zadowolony wrócę do kraju.